Rowerem z Rowów do Ustki – relacja z dziećmi

Rodzina z trzema rowerami na klifie nad Bałtykiem między Rowami a Ustką, nad morzem ciemne chmury burzowe

Z Rowów do Ustki wzdłuż wybrzeża jedzie się niecałe dwadzieścia kilometrów. Brzmi jak trasa na dwie godziny — i faktycznie, licznik pokazał nam 17,43 km i 1 godzinę 53 minuty w ruchu. Tylko że te dwie godziny w ruchu rozłożyły się na pół dnia, bo po drodze jest piach, są górki, jest wieża widokowa i jest deszcz, który potrafi przyjść znikąd.

Jechaliśmy w czwórkę: ja na gravelu, drugi dorosły na rowerze trekkingowym, syn (11 lat) i córka (9 lat) na swoich. Koniec lata, pochmurno. Poniżej wszystko, co przyda się komuś, kto planuje to samo — łącznie z jedną rzeczą, której nauczyliśmy się dwa lata wcześniej i która tym razem uratowała nam wycieczkę.

Rodzina z trzema rowerami na klifie nad Bałtykiem między Rowami a Ustką, nad morzem ciemne chmury burzowe
Postój na klifie – chmury, które chwilę później się rozpadały.

Trasa w skrócie

  • Start: Rowy  →  meta: Ustka
  • Nasz dystans: 17,43 km, 1 h 53 min w ruchu
  • Czas realny: pół dnia do całego dnia, zależnie od tego, ile zostaniecie w Ustce
  • Skład: gravel, rower trekkingowy, dzieci 9 i 11 lat
  • Nawierzchnia: leśne dróżki, sporo piachu, odcinki asfaltu
  • Trudność: średnia — nie ze względu na dystans, tylko na piach i podjazdy

Oznakowany szlak niebieski Rowy – Ustka ma 18,19 km i prowadzi przez Dębinę, Objazdę i Wytowno. Opisy trasy nie owijają w bawełnę: nawierzchnia jest mieszana, a miejscami „droga zamienia się w wielką piaskownicę”. Można to potraktować jako ostrzeżenie albo jako obietnicę — zależy od nastawienia i od tego, ile ma się lat.

Piach, górki i lekcja sprzed dwóch lat

To jest ta część, dla której właściwie piszę ten wpis.

Dwa lata wcześniej jechaliśmy tym rejonem trzymając się blisko brzegu, przez las i wydmy. Efekt był taki, że więcej roweru prowadziliśmy, niż na nim jechaliśmy. Piasek na wydmach jest sypki, koło się w nim zakopuje i nie ma znaczenia, czy masz szerokie opony gravelowe, czy nie — po prostu schodzisz i pchasz. Z dziećmi to jest droga do buntu w kwadrans.

Dlatego tym razem, po pierwszym odcinku lasem, świadomie wyjechaliśmy z lasu na drogę asfaltową i część trasy przejechaliśmy nią oraz wzdłuż podmokłych łąk i torfowisk. Straciliśmy trochę widoków na morze. Zyskaliśmy to, że wszyscy dojechali na rowerze, a nie obok roweru.

Jeśli szukacie tego wariantu w wersji gotowej: równolegle biegnie Szlak Zwiniętych Torów — około 20 km po dawnym nasypie kolejowym z Ustki do Rowów, miejscami wyłożonym płytami betonowymi, płaski i łagodny. Przed wojną kursowała tędy kolej; po zniszczeniach nasypów nie odbudowano i zostały z nich trasy rowerowe. To najprostszy sposób, żeby zrobić tę samą podróż bez ani jednego metra pchania.

Dwoje dzieci i dorosły jadą na rowerach leśną piaszczystą drogą w sosnowym lesie na trasie z Rowów do Ustki
Leśny odcinek trasy – ubita piaszczysta droga między sosnami.

Czy dziecko da radę przejechać z Rowów do Ustki?

Wybrzeże w okolicy Dębiny i Orzechowa jest klifowe, więc „płasko nad morzem” to mit. Podjazdów jest sporo, krótkich i stromych. Dziewięciolatka i jedenastolatek przejechali wszystko. Nie bez wysiłku, ale bez dramatów — pomogło to, że górki są krótkie, a za większością z nich otwiera się widok na morze.

Praktyczna uwaga: ta trasa jest do pokonania nawet z przyczepką rowerową z małym dzieckiem — pod warunkiem, że wybierzecie wariant drogowy/nasypowy, a nie leśno-wydmowy. Przyczepki i sypki piach nie idą w parze.

Deszcz na trasie – i dlaczego nie zawróciliśmy

W połowie drogi z Rowów do Ustki zaczęło solidnie padać. Nie schowaliśmy się, nie zawróciliśmy — pojechaliśmy dalej i to była dobra decyzja, bo nad morzem takie przejścia są krótkie, a chmury nad Bałtykiem po deszczu wyglądają lepiej niż w słońcu. Zdjęcia poniżej są dokładnie z tego momentu.

Co z tego wynika na przyszłość: kurtki przeciwdeszczowe dla wszystkich są na tej trasie obowiązkowe niezależnie od prognozy, a rzeczy w plecaku warto mieć w worku wodoszczelnym. Nie ma tu po drodze zbyt wielu miejsc, gdzie da się przeczekać ulewę pod dachem.

Dziewczynka w kasku rowerowym patrzy z klifu na plażę i Morze Bałtyckie na trasie Rowy – Ustka
Widok z klifu na plażę – dla tego kadru warto było podjechać pod górkę.

Orzechowo: wieża widokowa i przystanek na jedzenie

Najlepszy przystanek w drodze z Rowów do Ustki. W Orzechowie stoi dostrzegalnia przeciwpożarowa Nadleśnictwa Ustka udostępniona jako punkt widokowy — około 40 metrów wysokości, wejście stromymi schodami. Zasady są proste i warto je znać przed przyjazdem:

  • Wstęp bezpłatny
  • Na tarasie jednocześnie maksymalnie 10 osób
  • Pobyt na górze do 30 minut
  • Wieża jest zamykana przy złej pogodzie i czynna w ustalonych dniach i godzinach — przy niepewnej aurze lepiej zadzwonić do nadleśnictwa (59 8144 000)
  • Odradzana osobom z lękiem wysokości oraz problemami z sercem i poruszaniem się
  • Wieżę postawiono w 2006 roku z betonowych kręgów; na taras prowadzi blisko 250 stopni, a przy dobrej widoczności widać z niego Rowokół i Słupsk

Druga rzecz, której nie znajdziecie w oficjalnych opisach: na miejscu jest budka z jedzeniem. Hot dogi, frytki, a nawet piwo kraftowe. Z perspektywy rodzica jadącego z dwójką dzieci w deszczu to informacja co najmniej tak samo ważna jak wysokość wieży.

O samej wieży napiszemy osobno — zasługuje na własny wpis.

Meta: Ustka i latarnia

W Ustce spotkaliśmy się z resztą rodziny, która dojechała samochodami. Weszliśmy na latarnię morską — ośmioboczną wieżę z 1892 roku z przylegającym domem latarnika, wpisaną do rejestru zabytków w 1993 roku. Od 2010 roku pracuje automatycznie, co zakończyło służbę ostatniego latarnika w Ustce. W lipcu i sierpniu jest czynna codziennie od 10:00 do zmierzchu; w pozostałych miesiącach godziny bywają różne. To też temat na oddzielną relację.

Wróciliśmy samochodami, z rowerami na bagażniku. To jest wariant, który polecam każdemu, kto jedzie z dziećmi: trasa w jedną stronę jest przyjemna, w obie potrafi być o jedną górkę za dużo. Jeśli nie macie drugiego auta, w Ustce bez problemu wsiądziecie w komunikację albo wrócicie Szlakiem Zwiniętych Torów, który jest zauważalnie łatwiejszy niż wariant nadmorski.

Ile czasu zajmuje trasa rowerowa Rowy – Ustka

Nam wyszło pół dnia, bo wyjechaliśmy po południu i padało. Jeśli wyjedziecie rano, spokojnie wracacie tego samego dnia — z zapasem na wieżę w Orzechowie, obiad w Ustce i wejście na latarnię. Przy dwóch godzinach jazdy netto reszta dnia to postoje, a to one decydują, czy dzieci zapamiętają tę wycieczkę dobrze.

Rowy – Ustka rowerem: 6 rad przed wyjazdem

  • Nie trzymajcie się kurczowo brzegu. Wydmy wyglądają na mapie najładniej i jedzie się po nich najgorzej.
  • Wyjeżdżajcie rano. Cała różnica między „pół dnia” a „całym dniem” to godzina startu.
  • Kurtki przeciwdeszczowe dla wszystkich, niezależnie od prognozy.
  • Woda i przekąski z domu. Budka w Orzechowie ratuje sytuację, ale nie zawsze można na nią liczyć poza sezonem.
  • Gravel albo trekking z szerszą oponą. Na wąskich, szosowych oponach piaszczyste fragmenty są nie do przejechania.
  • Zaplanujcie powrót przed wyjazdem — samochód, pociąg albo łatwiejszy wariant nasypowy.

Czy warto jechać rowerem z Rowów do Ustki?

Tak, i to bardziej niż wynikałoby z liczb. Osiemnaście kilometrów to dla dorosłego rowerzysty nic, ale ta trasa nie jest o dystansie. Jest o klifie, z którego widać otwarty Bałtyk po horyzont, o deszczu, przez który się przejechało zamiast zawrócić, i o dwójce dzieci, które na końcu dnia były z siebie dumne.

Jeśli zostajecie w tym rejonie na dłużej, kilkadziesiąt kilometrów dalej na zachód leży Hortulus Spectabilis w Dobrzycy — dobry pomysł na dzień, w którym nogi mają wolne.

Dodaj komentarz